Lil' Feather: psycholog Agnieszka Bojda

Psychologia dziecięcia i bajki terapeutyczne to dwie rzeczy, którymi się pasjonuję. Blog piszę z uśmiechem o dzieciach, uczuciach i świecie kobiety.

Zabawa „A kuku!” – dlaczego warto się w nią bawić?

07.29.2015

fot. pregnancyandbaby

Reguły gry

Zasłaniasz twarz rękoma i udajesz, że znikasz. Po czym odsłaniasz ją i szeroko uśmiechasz się do swojego malucha mówiąc „A kuku!”. Bobas wiwatuje, klaszcze w rączki i śmieje się do rozpuku.

Zabawa ta w innej formie polega na tym, że dziecko ma radochę z ukrywania się przed Tobą, np.: za kocykiem…

Rozrywka ta wydaje się nam, dorosłym, jako wyjątkowo banalna i bezwartościowa. Ot co, zwykłe wyskakiwanie z ukrycia! Dzieciaki jednak uwielbiają tę zabawę nie bez powodu. Jest ona bardzo ważna dla ich rozwoju.

O co tu chodzi?

Jean Piaget, szwajcarski psycholog rozwojowy, podkreślał, iż umysł dziecka w pierwszych dwóch latach życia poznaje zjawisko „stałości obiektu”. Polega ono na przekonaniu, że przedmioty istnieją niezależnie od naszych działań i świadomości. To oznacza, że jeśli mama schowała się za swoimi dłońmi, mogę czuć się bezpiecznie, bo ona dalej jest w tym samym miejscu, tylko jej nie widać. Zabawa „A kuku!” wspomaga w ten sposób elementarne zdolności myślenia, wnioskowania oraz przewidywania. Dziecko ćwiczy i sprawdza przeświadczenie, że zasłonięty przedmiot nie znika, a jedynie jest niewidoczny. Zrozumienie tej zależności jest głównym elementem pierwszego stadium rozwoju myślenia człowieka.

„Jestem niewidzialny tak długo, dopóki nie widzisz moich oczu.”

Może być dla nas zastanawiające, jak dziecko ma się nauczyć, że „nas tylko nie widać, a tak naprawdę wciąż jesteśmy”, jeżeli zasłonięta jest jedynie nasza twarz? Przecież widoczna jest cała reszta ciała. Zagwozdką tą zainteresował się badacz z Uniwersytetu Cambridge, James Russell. Odkrył on, iż cały urok zabawy „A kuku!” tkwi w tym, że małe dziecko myśli, że jeżeli nie widać czyichś oczu, nie widać go w ogóle. W badaniu Russella nałożono maski na oczy dzieciom w wieku 3 – 4 lata i zapytano je, czy są one teraz widoczne dla osób stojących naprzeciwko nich. Większość dzieci odpowiedziała – „NIE!” 🙂

Relacja z opiekunem ma znaczenie

Charles Ferguson zwraca uwagę na to, że zabawa „A kuku!” ma też inną zaletę. W swoich badaniach udowodnił on, iż rozrywka ta rozwija początkowe relacje między opiekunem i dzieckiem, które stanowią podstawę do uruchomienia wrodzonych kompetencji językowych. Maluch próbuje powtarzać za rodzicem główny zwrot zabawy „A kuku!”, ćwicząc swoją mowę.

A my myśleliśmy, że to wszystko to tylko zwykłe wygłupy… 🙂

Na koniec – ku przestrodze – należy pamiętać, aby zabawa „A kuku!” nie była poddawana wyszukanym eksperymentom… 🙂 Tutaj Mama i Tata trochę zaszaleli, i nie obeszło się bez konsekwencji:

Agnieszka, psycholog i dziennikarka. Kocham dzieci, piszę o ich myślach i uczuciach. Cieszę się życiem.

Psycholog Agnieszka Bojda: psychoterapia dzieci i dorosłych.
Adres gabinetu: ul. Malborska 3 lok. 1, Warszawa 03-286. Tel.: 795 056 700