Lil' Feather: psycholog Agnieszka Bojda

Psychologia dziecięcia i bajki terapeutyczne to dwie rzeczy, którymi się pasjonuję. Blog piszę z uśmiechem o dzieciach, uczuciach i świecie kobiety.

Sztuki walki to sport dla dzieci. Czyli dlaczego warto zapisać malucha na zajęcia BJJ

08.31.2016

Od kiedy gale fighterskie zaczęły być transmitowane przez telewizję publiczną, średnio co kilka miesięcy przed ekranami telewizorów gromadzi się coraz większe grono fanów MMA. Dzieciom wtedy oczywiście do salonu wstęp wzbroniony. Na ringu miga na zmianę albo przemoc, albo negliż. Dozwolone przynajmniej od lat nastu.

Nie dla dziecka rękawica

Wraz z “ekranizacją” MMA (ang. mixed martial arts – mieszane sztuki walki) nie tylko wzrosła rozpoznawalność sztuk walki, ale również rozpowszechniło się dość sceptyczne nastawienie wobec sportów polegających na biciu się. Zdystansowali się przede wszystkim rodzice. Szczególnie mamom sztuki walki zaczęły kojarzyć się z jednym: agresywnym i zakrwawionym mężczyzną. Dotychczas nie tolerowałyśmy za bardzo boksu i kick boxingu, z większą wyrozumiałością podchodziłyśmy natomiast do walecznych dyscyplin pochodzących z Dalekiego Wschodu, tj. karate, kung – fu, aikido. Dyscypliny te kojarzyły nam się z tym, co mają w nazwie – ze sztuką: skupienia, odwagi, rywalizacji. Obecnie, coraz częściej zauważam, że wiele osób wszystkie sztuki walki wrzuca do jednego worka, na którym widnieje napis MMA, łączony z tym co najgorsze – znane z telewizji. Która matka marzy o tym, aby jej dziecko wystąpiło kiedyś przed kamerą z twarzą całą we krwi? Tego chyba żadna nie byłaby w stanie oglądać. Lepiej więc chuchać na zimne i nie zapisywać maluszka na żadne sztuki, bo czym skorupka za młodu…

 

Nie taka sztuka walki straszna, jak ją malują

Fakt, że MMA, tak jak nazwa wskazuje, miesza ze sobą wiele stylów walki, nie oznacza to, że wszystkie z nich są tak samo agresywne. W skład mieszanych sportów walki wchodzą przecież nie tylko dyscypliny uderzane, czyli te opierające się na ciosach, ale również sporty chwytane, takie jak judo czy brazylijskie jiu jitsu. Warto też pamiętać, ze treningi dla dzieci nie składają się z samego bicia się. Nastawione są one przede wszystkim na ogólnorozwojowe ćwiczenia ruchowe, trening koordynacji i refleksu. Rywalizacja między małymi wojownikami przybiera formę zabawy. Tylko w naszej wyobraźni wygląda ona jak walka na śmierć i życie.

 

Tylko dla agresywnych

Gdy zachęcam rodziców do zapisania dzieci na tego typu zajęcia sportowe,  namawiane mamy reagują: “Ale moje dziecko nie ma problemów z agresją.” Niestety, szerzy się mit, że sztuki walki to sport dla dzieciaków, które wykazują agresywne zachowania. Bez wątpienia aktywności te pozwalają dzieciom rozładować napięcie – przecież właśnie w taki sposób działa na człowieka trening. Jednak sprowadzanie sztuk walki jedynie do praktyki przeznaczonej dla osób nadpobudliwych i mających problem z kontrolą emocji jest dość krzywdzące – zarówno dla osób trenujących ten sport, jak również dzieciaków, które z powodu stereotypowego myślenia, tracą okazję, by spróbować swoich sił na ringu bądź na macie.

Sztuki walki to nie tylko rozkwaszone nosy, wytatuowane plecy i panie z numerkami okrążające ring w przykusych spodenkach. Taki jest medialny wizerunek tego sportu. Budzi skrajne emocje – zarówno pozytywne, jak i negatywne – więc pewnie to najlepszy sposób na jego sprzedaż. W realnym świecie, dyscyplina ta jest bardziej szlachetna. By nie być gołosłowną, na dowód mojej opinii przedkładam fakt, że osoba trenująca sztuki walki jest tą, z którą chcę spędzić resztę życia. Mój P. trenuje nie tylko siebie, ale również innych. Wychował się na macie. Siłą rzeczy stałam się więc członkiem tej brutalnej na pozór rodziny. Jestem w niej już 3 lata. Przeżyłam. Co więcej, cieszę się, że od urodzenia będą w niej dorastać moje dzieci.

BJJ

Fot. Archiwum prywatne

Osoby trenujące sztuki walki gromadzą się w społecznościach – klubach, które traktowane są przez swoich członków jak druga rodzina. Jest ona patchworkowa. W przypadku mojego P., który trenuje brazylijskie jiu jitsu, na macie spotykają się osoby w różnym wieku i różnych profesji – od mechanika, przez artystę, po prawnika. Na ich treningach jedna rzecz od razu rzuca się w oko – szacunek wobec przeciwnika. Niby chcą się nawzajem udusić, ale tak naprawdę tworzą paczkę dobrych znajomych.

 

Co daje dziecku trenowanie sztuki walki?

Rodzice często spłycają sztuki walki jedynie do bicia się. Tymczasem tym, czego uczą takie treningi, jest nie sposób, w jaki można się na kimś wyżyć się, ale technika samokontroli. Dzieciaki dowiadują się czym jest zdrowa rywalizacja. Ze względu na to, że jest to sport kontaktowy, muszą zachować szacunek wobec przeciwnika, umiar, pozostać skupionym, aby samemu nie dać się zapędzić w kozi róg. Jest to dyscyplina indywidualna, trudna, bardzo dynamiczna. Ekscentryków będzie nieco hamować, introwertykom pomoże uwierzyć we własne siły. Z pewnością temperuje charakter. Trener w sztukach walki to guru. Przeważnie jest to twardy, wielki facet o miękkim sercu, który dla młodych zawodników staje się doradcą nie tylko sportowym, ale również życiowym. Być może wskrzeszę tu zazdrość ojców, jednak trochę tak jest – dobry trener staje się wzorem męskości dla chłopców.

 

Czy to sport również dla dziewczynek?

Jeśli chodzi o dziewczynki… Cóż, tu jednak moje kobiece serce bierze górę nad rozumem. Choć wiem, że korzyści są takie same, moją córeczkę wysłałabym na balet. Po pierwsze, z mojej niespełnionej miłości do tańca, a po drugie…każda mama chce przecież, by jej córka była delikatna, zwiewna, kobieca. BJJ ani żadna inna sztuka walki nie kojarzy mi się z tym ani trochę. Muszę więc przyznać się do tego, że choć bronić będę słuszności zapisywania dzieci na sztuki walki, to w moim przekonaniu jest to jednak w 100% męski sport. Synów bym na taki trening wysłała bez zawahania, od małego. Zawsze doradzam to również innym rodzicom. Chłopców oczywiście 🙂

 

Na koniec jeszcze jedna cenna uwaga. Należy pamiętać, że jak w każdej rodzinie, tak w społeczności trenującej sztuki walki ludzie są różni. Jedni mają więcej za skórą, drudzy mniej. Znajdą się tacy, którzy bez dwóch zdań nie przynoszą chwały swemu rodowi. Nie warto jednak oceniać ogółu przez pryzmat jednostek. Tak samo, nie należy patrzeć jedynie na wygląd. Wielu trenerów sztuk walki, również tych szkolących dzieciaki, to cytując jedną z mam: “wytatuowane typy spod ciemnej gwiazdy”. Niewielu ufa im na pierwszy rzut oka. Zyskują dopiero przy bliższym poznaniu. Zaprowadzając dziecko na pierwszy trening, lepiej być na to przygotowanym.

 

Najlepszy ekwipunek na pierwszy trening malucha znajdziecie na zaprzyjaźnionym Black Monkey Deals.

 

Agnieszka, psycholog i dziennikarka. Kocham dzieci, piszę o ich myślach i uczuciach. Cieszę się życiem.

Psycholog Agnieszka Bojda: psychoterapia dzieci i dorosłych.
Adres gabinetu: ul. Malborska 3 lok. 1, Warszawa 03-286. Tel.: 795 056 700