Lil' Feather: psycholog Agnieszka Bojda

Psychologia dziecięcia i bajki terapeutyczne to dwie rzeczy, którymi się pasjonuję. Blog piszę z uśmiechem o dzieciach, uczuciach i świecie kobiety.

Nie zabraniaj dziecku marzyć

08.03.2015

„Zabraniać dziecku marzyć? Ja?! Nigdy!” Czy Ty również tak pomyślałaś czytając tytuł artykułu? W moim przypadku, to była pierwsza refleksja, która mi się nasunęła, gdy go napisałam! Ograniczanie naszych pociech to przecież ostatnia rzecz, jaką chcielibyśmy robić. Warto jednak mieć świadomość tego, że niekoniecznie musimy czynić to świadomie.

Więcej, dalej, mocniej

marzyć więcej

Współczesny świat jest nieubłagalnie pragmatyczny i racjonalny. Czas planujemy ekonomicznie, wyborów dokonujemy ostrożnie, a słowa dawkujemy oszczędnie. Wszystko musi być po coś. Stawiamy sobie cele (oby tylko były realne). Tworzymy idee (oczywiście tylko te funkcjonalne). Chcemy więcej, dalej, mocniej. Pilnujemy, by wszystko co robimy, było opłacalne. Po co marnować siły?

Podświadomie, czy tego chcemy czy nie, przekazujemy takie nowoczesne obyczaje naszym dzieciom. Twierdzisz, że nie? Pomyśl, jak często oceniasz „po co ci to?”. Ile razy słyszysz „lepiej zrób coś pożytecznego”, „nie zajmuj sobie głowy głupotami”, „co z tego będziesz miał?”. Mówisz: „Dobraaaa, ale dzieciaków to nie dotyczy, tak myślą dorośli. Maluchy mogą sobie robić, co chcą”.

Czy aby na pewno?

„Skup się!” mówi zniecierpliwiona mama do synka, który zamiast zastanawiać się nad brakującym hasłem w krzyżówce, buja w obłokach przepływających za oknami pociągu. Przyglądam się im od dłuższej chwili. Mama „zagadkowiczka” naciska, by skupiać się wspólnie nad kolejnymi zadaniami, a maluch „marzyciel” uparcie ucieka nosem i paluszkami do szyby. Pytanie „Co tam się dzieje za oknem?” nie padło. Zabawa w odgadywanie kształtu chmur nie została zainicjowana… Przecież trzeba odkryć to hasło. Ostatnie zostało!

Rozmowa na placu zabaw: Dziewczynka: „Mamoooo, ale fajnie by było, gdyby tak chmurki to rzeczywiście były Big Milki, nieee?” Bierzesz patyczek, wsadzasz w niebo i …” „Dziecko, co Ty znowu wymyślasz…” Przerywa mama. „Patrz jak Ty wyglądasz. Popraw tę sukienkę” Świat fantazji legł w gruzach. W sekundę.

Marzycielstwo często nie jest również dobrze widziane w szkole. Rysunki na marginesie nazywa się niszczeniem książek. Kreatywne odpowiedzi w testach nie są uznawane, bo próżno szukać ich w kluczu. Należy skupiać się na tym, co empirycznie potwierdzone. Ważne jest to, CO JEST NAPISANE. Lepiej nie wymyślać, bo to się może albo źle skończyć albo do skutku nie dojść w ogóle…

Przymknij czasem oko

marzyć z dzieckiem

Odpuść. Nie każde zadanie musi do czegoś prowadzić. Machanie kredką po kartce jest fajne samo w sobie i rysunek wcale nie jest po to, by coś przedstawiać. Czasem dobrze jest po prostu sprawdzić jak kolory łączą się ze sobą. Budowla z klocków nie jest za to skazana na to, by być prostopadłościanem. A koszulka niekoniecznie powinna pasować do spodenek. Warto zastanowić się, co by było, gdyby Ziemia była płaska, a ludzie mieli cztery nogi. Uważam również, że to niezwykle ciekawy pomysł, aby jeść frytki z lodami (z ręką na sercu mówię, że próbowałam i to naprawdę jest PYSZNE!). Należy także czasem spróbować przyłapać zabawki w nocy na tym, że ożywają…

Gdy maluch buja w obłokach, nie panikuj. Jeśli czterolatek rozmawia z krzesłem, nie martw się, co z niego wyrośnie. Pozwól mu marzyć, tworzyć, puszczać wodze fantazji. Nie każde zajęcie, którego się podejmuje musi mieć CEL.

Dowody naukowe na to, że umieć marzyć to skarb

marzyć

A jeśli już tak bardzo tego chcesz i to ma Cię jakoś uspokoić, mówię „TAK, dobrze jest marzyć!”

Udowodniono EMPIRYCZNIE ( 😉 ), że marzycielskość małego dziecka jest dobrym predyktorem kreatywności, lepszym niż IQ. Psycholodzy rozwojowi zapewniają, że marzenia pozwalają maluchowi kształtować jego wewnętrzny świat. Umożliwiają mu poznać własne pragnienia i snuć refleksje o tym, co dzieje się w otoczeniu. Uczą myśleć, analizować, przypuszczać i dywagować. Budować argumenty i wznosić wątpliwości. Posiadać WŁASNE zdanie.

Pogódź się z tym, że Twoje potomstwo BĘDZIE od czasu do czasu marnować czas na marzenia o niebieskich migdałach. Zamiast straszyć malucha drobiem, które myślało o niedzieli a w sobotę… wiadomo co, przyłącz się do swojej pociechy i ZACZNIJ MARZYĆ. Dobrze Ci to zrobi. Ba! Wam, bo lepiej zrozumiesz swoje dziecko, jeśli jeszcze raz sama się nim poczujesz…

A jeśli nie pamiętasz od czego jest fantazja… Wrzucam dla przypomnienia:

Agnieszka, psycholog i dziennikarka. Kocham dzieci, piszę o ich myślach i uczuciach. Cieszę się życiem.

Psycholog Agnieszka Bojda: psychoterapia dzieci i dorosłych.
Adres gabinetu: ul. Malborska 3 lok. 1, Warszawa 03-286. Tel.: 795 056 700