Lil' Feather: psycholog Agnieszka Bojda

Psychologia dziecięcia i bajki terapeutyczne to dwie rzeczy, którymi się pasjonuję. Blog piszę z uśmiechem o dzieciach, uczuciach i świecie kobiety.

Mam 25 lat. W końcu poznałam swojego tatę.

08.20.2015

fot. weebly

Dwa tygodnie temu brałam udział w wyjątkowym spotkaniu. Widziałam oczy ojca, który po wielu latach rozłąki obejmuje swoją córkę. Słyszałam bicie serca dwudziestopięcioletniej kobiety odczuwającej bliskość taty po raz pierwszy w życiu. W końcu mieli okazję się poznać. Zamienić słowo. Usiąść razem przy stole. Czekali na to ćwierć wieku.

Obserwując taki obrazek, trudno jest powstrzymać wzruszenie. Gdyby to był film, płakałabym jak bóbr. Jednak, ponieważ nie siedziałam przed telewizorem, nie uroniłam ani jednej łzy. Byłam w tym wydarzeniu głównym aktorem. Wcielono mnie w rolę roztrzęsionej, młodej dziewczyny, poznającej swojego tatę. Grałam na adrenalinie. Dopiero gdy zeszłam ze sceny, straciłam panowanie nad emocjami.

Gdy zdawałam relacje z tego spotkania mojemu Skrzydlatemu, nie potrafiłam ubrać w słowa emocji, które przeżywałam. Trudno wyobrazić sobie, jak to jest poznać swojego rodzica dopiero w dorosłym życiu. Uwierzcie mi, że tak samo ciężko określić, co się odczuwa, gdy samemu się przeżywa tę sytuację.

Jedynym sposobem, w jaki umiem opisać tamten dzień, jest porównanie. Teraz już wiem, jak czuje się osoba, która budzi się ze śpiączki. Wiele lat życia jej umknęło. W pamięci migają  pojedyncze fragmenty tego, co było. Nie poznaje bliskich. Ma wrażenie, że wszyscy dookoła dobrze ją znają, a ona nie wie o nich nic. Jest zagubiona. Zarzucona milionem informacji. „To Twój Tato.” „To Twój Dziadek, a to Twoje Kuzynki.” „Tam na górze czeka na Ciebie Twój pokój…” Dużo tego wszystkiego. Rzeczy i osób, które powinny być Ci bliskie, a są zupełnie obce…

Byłam skołowana. Nie wiedziałam co powiedzieć. Jak się zachować. Co czuć.

Dziś wiem, że opanowała mnie wtedy gorzko – słodka mieszanka smutku, żalu, wzruszenia i ciekawości. Co bolało najbardziej? Brak wspomnień. Kole w oczy ogromna luka w moim życiorysie. Ranią wyobrażenia o tym, co mogło ją wypełnić.  Wstrętne myśli z gatunku „co by było gdyby” wiercą dziurę w brzuchu. Ludzie często twierdzą, że bezradność jest najgorsza. To prawda. Nie potrafię pogodzić się z tym, że los zadecydował za mnie. Nie zapytał się o zdanie. Nawet na mnie nie spojrzał! Wstrętny samolub.

Spotkanie z moim tatą bardzo zmieniło moje prywatne życie i jednocześnie było niezwykle cennym doświadczeniem z punktu widzenia mnie jako psychologa. Miałam okazję, będąc dorosłą osobą, znaleźć się ponownie przez chwilę w tym drugim, dziecięcym wymiarze. Poczułam się znów małą dziewczynką. Zagubioną, skrytą w sobie, przestraszoną, która nie rozumie zachowania swoich rodziców, nie pojmuje ich decyzji. Chciałaby im powiedzieć, jak wielki mają one wpływ na jej życie. Wolałaby wyjaśnić, czego naprawdę potrzebuje, ale nie potrafi tego wyrazić, opisać, wytłumaczyć. Wystarczyłoby, aby ktoś się do niej schylił i wszystko spokojnie sprostował. Uwzględnił ją. Zapytał się o zdanie. Wysłuchał chociaż. Pomógł mówić.

Jako dorosła osoba, przyszły rodzic i psycholog chcę nieustannie ćwiczyć w sobie umiejętność teleportacji do świata dzieci. Na własnej skórze przekonałam się, jak ważne jest, by mimo upływających lat, nie stracić kontaktu z wymiarem, w którym żyjemy na początku naszego życia. Myślimy sobie, że dzieci są za małe, że nie rozumieją, że musimy je chronić. Uważamy tak, gdyż patrzymy na wszystko z naszej wysokiej perspektywy. Gdy słuchamy dziecka z góry, słyszymy jedynie echo własnych myśli.

Pomyśl jednak, co mógłby powiedzieć Ci Twój maluch, gdybyś zeszła do niego na dół, spojrzała mu w oczy i na poważnie porozmawiała. Jak człowiek z człowiekiem. Nieważne, że jeden jest duży, a drugi mały.

Agnieszka, psycholog i dziennikarka. Kocham dzieci, piszę o ich myślach i uczuciach. Cieszę się życiem.

Psycholog Agnieszka Bojda: psychoterapia dzieci i dorosłych.
Adres gabinetu: ul. Malborska 3 lok. 1, Warszawa 03-286. Tel.: 795 056 700