Lil' Feather: psycholog Agnieszka Bojda

Psychologia dziecięcia i bajki terapeutyczne to dwie rzeczy, którymi się pasjonuję. Blog piszę z uśmiechem o dzieciach, uczuciach i świecie kobiety.

Jest taki jeden dzień w roku, gdy wkładam na głowę zabawkową koronę

09.06.2016

Tego dnia, mimo że jestem starsza o rok, cofam się w czasie. Myśląc życzenie, zdmuchuję świeczki i zawierzam przyszłość rozpływającemu się dymowi. Dziś niech to on pomartwi się, jak to zrobić, by spełniło się wszystko, o czym marzę. Wtedy ja, lżejsza na chwilę od ciężaru odpowiedzialności za to, co będzie, mam okazję spojrzeć na siebie z dystansem.

 

Kroję tort. W urodziny, usprawiedliwiona, pozwalam sobie zjeść największy kawałek. Ten, choć słodki, zostawia po sobie posmak goryczy. Nie jest mi łatwo przełknąć cierpką myśl o czasie, który goni.

 

Piąty września, rok w rok, nieubłaganie przypomina o tym, że cofać się mogę jedynie we wspomnieniach. Korzystam więc okazji. Staję twarzą twarz z małą sobą. Mam porównanie.

 

Dziś nie zeskakuję już z ostatniego schodka na dwie nogi.

Nie zwracam uwagi na to, czy stawiam stopę na krawędzi pomiędzy chodnikowymi płytkami.

Misia, który ma przynieść szczęście, skrywam wstydliwie na dnie torebki.

Jedząc lody, raz po raz przecieram nerwowo usta serwetką, by przypadkiem nie opuścić lodziarni z czekoladowym wąsem.

Gdy zaczyna padać deszcz, w panice staram się uchronić głowę przed spadającymi kroplami. Byle się nie rozmazać.

O wiele bardziej boję się upadków, mimo że już mniej mnie bolą. Przynajmniej nie płaczę.

Nie boję się ciemności, ale za to, dla odmiany, zaczynam krzyczeć, gdy widzę pająka. W przeszłości mówiłam mu: “Cześć mały!”, dziś zgniatam go klapkiem.

Pamiętam jak kładłam się na brzegu morza, śmiejąc się, gdy unosiły mnie fale. Skrępowana, już tego nie robię. Jak by to wyglądało.

Zapominam, jak fajnie jest przytulić się do mamy. Tak po prostu.

Kiedyś każdego lata goniłam cytrynowe motylki. W tym roku nie widziałam ani jednego. Przecież nie mogły wyginąć.

Nie schylam się już spontanicznie do małego szczeniaczka, by go pogłaskać.

Nie kładę się latem na trawie. Boję się, że pobrudzę białą bluzkę.

Wata cukrowa nie jest już dla mnie słodką chmurką. Widzę w niej jedynie białą śmierć.

Morze stało się zimne nie do wytrzymania. Już się w nim nie kąpię.

Nie szukam w Wigilię pierwszej gwiazdki na granacie nieba.

Powstrzymuję łzy.

Tłumię śmiech, by nie był zbyt głośny.

Wstydzę się zdobywać na szczerość.

Nie zadaję już tylu pytań, choć wciąż brakuje mi wielu odpowiedzi.

 

Kiedyś byłam inna. Nie chcę o tym zapomnieć. Choć nie jestem już dzieckiem, wciąż mogę przypominać sobie, jak nim byłam.

 

Na przekór czasowi, od trzech lat, w dniu urodzin zakładam na głowę zabawkową koronę. Wstyd mnie nie hamuje, bo solenizantowi można przecież wszystko. Tym sposobem wręczam sobie prezent: świadomość tego, że dziecięca wyobraźnia wcale w nas nie umiera. Kuli się jedynie zlękniona w podziemiach myśli. Zawstydzamy ją powagą wieku.

 

Choć nigdy więcej nie będę mieć ciała małej dziewczynki, nie powstrzymuję się przed tym, by od czasu do czasu patrzeć na świat jej oczami.

 

Agnieszka, psycholog i dziennikarka. Kocham dzieci, piszę o ich myślach i uczuciach. Cieszę się życiem.

Psycholog Agnieszka Bojda: psychoterapia dzieci i dorosłych.
Adres gabinetu: ul. Malborska 3 lok. 1, Warszawa 03-286. Tel.: 795 056 700