Lil' Feather: psycholog Agnieszka Bojda

Psychologia dziecięcia i bajki terapeutyczne to dwie rzeczy, którymi się pasjonuję. Blog piszę z uśmiechem o dzieciach, uczuciach i świecie kobiety.

„Chciałabym, abyś wiedział że…”- zadanie domowe, które powinien zadać i odrobić każdy z nas

09.14.2016

Jest wrześniowe, wtorkowe przedpołudnie. W całym budynku szkoły panuje cisza. Może to oznaczać jedno – trwa lekcja. W innym wypadku mury podstawówki trzęsłyby się radośnie poruszane gwarem charakterystycznym dla przerw. W klasie na drugim piętrze nauczycielka języka polskiego sprawdza prace domowe 4B. Losowo wybiera z dziennika nazwiska dzieci, które kolejno proszone są o podejście do biurka z książką i zeszytem w dłoni. Niektóre z niecierpliwością wyczekują, aż pani w końcu wyczyta ich imię, inne schylają głowę w dół, zlęknione, aby akurat ich numerek na liście nie rzucił się w oko nauczyciela. W końcu padło na Zuzię, dość niską dziewczynkę, która siedzi w ławce pod oknem. Mała podchodzi do biurka, podaje bez słowa zeszyt. Pani otwiera go na ostatniej zapisanej stronie.

– Zuziu czemu nie masz zadania domowego? – pyta dziewczynkę, widząc pustą stronę.

– Zapomniałam, proszę Pani. – mówi Zuza i wbija wzrok w widoczne za oknem, delikatnie poruszające się gałęzie płaczącej wierzby. Dziewczynka pomyślała, że smutne listki tracą swój zielony kolor, dając znak, że idzie jesień.

– Oj Kochana, rok szkolny dopiero się zaczął a ty już drugi raz nieprzygotowana. Czas się obudzić, wakacje minęły! – wychowawczyni poucza uczennicę stawiając w zeszycie smutną minkę. Zuza zerka na nią niepewnie i czmycha, by usiąść w ławce. Cieszy się, że siedzi przy oknie. Choć nie wolno jej wyjść z klasy, od czasu do czasu może uciec z pomieszczenia wzrokiem – wtopić się w niebo, śledzić przechodniów lub obserwować ptaki odwiedzające wyjątkowo smutne drzewo strzegące głównego wejścia do budynku.

Czytając tę krótką historyjkę, pewnie każdy z nas inaczej wyobrazi sobie jej bohaterkę. Niektórzy zapamiętają Zuzkę jako roztrzepaną dziewczynkę, która zapomina o szkolnych zadaniach. Dojdą do wniosku, że rok szkolny dopiero nabiera tempa, a lato wciąż nie chce się z nami pożegnać, więc Zuzia pewnie całe popołudnia spędza z koleżankami na podwórku. Inni pomyślą z kolei, że dziewczynka ta jest małą marzycielką. Ktoś mógłby też odnieść wrażenie, że mała po prostu nie przepada za lekcjami polskiego. Można by też zwrócić uwagę na to, że dziecko ma problemy z koncentracją lub ocenić, że dziewczynka jest nieposłuszna. Gdy na następne zajęcia mała przyjdzie już przygotowana, większość zapomni o tych pierwszych incydentach. Wydają się taką błahostką, więc nikt nie będzie dochodzić ich przyczyn. Co by się jednak stało, gdyby ktoś spróbował?

Proste z pozoru zadanie może być początkiem czegoś wyjątkowego

Kyle Shwartz, nauczycielka z Denver, zadała swoim 8-o i 9-o letnim uczniom prostą pracę domową. Kobieta poprosiła dzieci o dokończenie prostego zdania, anonimowo:

Chciałbym/Chciałabym, aby mój nauczyciel wiedział, że…

Dzieciaki na kartkach wyrwanych z zeszytu zapisały swoje pragnienia. Jedne prosiły o zmniejszenie liczby zadań domowych, inne skarżyły się, że lekcje są za długie. Ktoś mógłby pomyśleć: – Oho, typowe marzenia ucznia. Jednak nie wszystkie odpowiedzi były tak oczywiste. Wiele z nich sprawiło, że z oczu czytającej je nauczycielki, popłynęły zły. Kyle, wzruszona, podzieliła się nimi ze światem w mediach społecznościowych:

„.. nie mam przyjaciela, z którym mógłbym się pobawić.”

„… moja mama bardzo choruje a wczoraj w nocy była w szpitalu.”

„… nie mam w domu ołówków, aby wykonać moje zadanie domowe.”

„… mój dzienniczek czasami nie jest podpisany, ponieważ mojej mamy często nie ma w domu.”

Zdjęcia karteczek z dziecięcymi wyznaniami obiegły internet. Jedno, z pozoru proste zadanie, okazało się początkiem czegoś wyjątkowego. Wielu nauczycieli, jakby obudzonych ze snu, powieliło pomysł Kyle i również zadało swoim wychowankom podobną pracę domową. Dzięki temu ogrom trosk w końcu ujrzał światło dzienne.

Kobieta zleciła tę pracę już rok temu, lecz dziś znów jest o niej głośnio*. Ktoś pewnie trafił w sieci na jedną z karteczek, pochylił się nad nią i wzruszył. Wieść o przejmujących wyznaniach dzieci ponownie przelewa się falą przez internet. Pomysły genialne w swej prostocie zachwycają nas przecież najbardziej. Ja sama, mimo, iż znam historię Kyle od dawna, znów o niej myślę. Czytając dziś rano świeży artykuł o tej wyjątkowej pracy domowej pomyślałam sobie o wspomnianej już Zuzi.

Spotykasz Zuzę codziennie

Teraz już mogę ci zdradzić, że Zuza wcale nie zapomniała zadania domowego. Nie odrobiła go, ponieważ od czerwca jej mama od czasu przeprowadza się do szpitala. W szkole jeszcze nikt nie wie o jej wędrówkach. Nowotwór zdiagnozowano u matki podczas wakacji. Dziewczynka chciałaby, by inni o tym wiedzieli, ale jeszcze nie ma siły o tym mówić. Przecież nawet tata z nią o tym nie rozmawia. Mówi, że nie ma po co rozdmuchiwać sprawy, bo mama wyzdrowieje. Dziewczynka nie przyznaje się więc, choć pragnie, by inni mogli ją lepiej zrozumieć.

Spotkałam Zuzę jakiś czas temu. Dziś uświadomiłam sobie, że osób takich jak ona, poznałam w swoim życiu naprawdę wiele. Widzę się z nimi codziennie. Jednej patrzę co rano prosto w oczy, zerkając w lustro.

Taką Zuzą jest każdy z nas, choć na co dzień w ogóle się do tego nie przyznajemy. Czasami nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Tym, co wszystkich nas łączy z małą bohaterką mojej opowieści, są niedopowiedzenia. Zbyt często się na nie zgadzamy.

Przebywamy ze sobą, rozmawiamy, wykonujemy wspólnie różne zadania – życiowe lub zawodowe – ale nie jesteśmy ze sobą szczerzy. Na co dzień nie mówimy wprost o tym, co trudne, choć nierzadko chcielibyśmy, by inni o tym wiedzieli. Tłumimy w sobie swoje potrzeby, wątpliwości, marzenia lub pragnienia. Przemilczamy, zagryzamy zęby, dochodzimy do wniosku, że nie warto się obnażać, ujawniać czy „produkować”, bo i tak nikt nas pewnie nie zrozumie.

Czasami powstrzymuje nas wstyd. Innym razem tłumimy uczucia, by podołać powierzonej nam roli. Każdy przecież ma coś do odegrania na scenie życia. Rolą Zuzy jest postać sumiennej uczennicy. Ktoś inny być może jest zobowiązany, by wywiązywać się z obowiązków dobrej matki, ojca, pracownika, syna. Chodzimy więc z naszymi czarnymi myślami w głowie. Hodujemy złość, urazę, żal. Niedopowiedzenia powodują, że nie możemy się nawzajem zrozumieć. Często nie dostrzegamy tego, że dzieje się źle. Jesteśmy zaskoczeni i nieprzygotowani, gdy konflikt w końcu wybucha – budzimy się, gdy małżeństwo zaczyna się rozpadać, koleżanka z pracy odchodzi na miesięczne zwolnienie z powodu wypalenia, dziecko zaczyna być agresywne wobec innych. To wszystko przecież nie zadziało się nagle. Pewne sygnały były już od dawna widoczne, ale ktoś, kto powinien je dostrzec, był ślepy. Nie zdobył się na rozmowę.

Rozmowa – zadanie domowe dla każdego

Wyjątkowy i jednocześnie banalny pomysł Kyle powinien być inspiracją nie tylko dla innych nauczycieli do realizacji ciekawego zadania podczas godziny wychowawczej, ale również dla nas wszystkich – do rozmowy. Do tej wartościowej czasem trudno się zebrać, najczęściej potrzeba nam na nią pretekstu. Zwykle nie zdajemy sobie nawet sprawy, że nam jej potrzeba.

Proste zadanie domowe z karteczkami można wykonać z każdym – dzieckiem, partnerem, rodzicem. Może ono was do siebie zbliżyć, pomóc wam się nawzajem zrozumieć, otworzyć na siebie. Przede wszystkim pobudzi was do rozmowy, takiej prawdziwej, na którą nam wszystkim wciąż brakuje czasu.

Dlatego ja dziś, sobie i Skrzydlatemu zadaję pracę domową. Zbieram podarte skrawki papieru, karteczki i stare, wyrwane strony z zeszytu. Rozdaję je nam po połowie. Zaczynam pisać pierwsza: „Chciałabym, abyś wiedział, że..” 

Już po zapisaniu pierwszego zdania zdaję sobie sprawę, że jest tak wiele rzeczy, o których chcę, by wiedział… Być może wie.., ale co, jeśli nie? Choćby dla samej pewności i tak o nich napiszę.

*Dla wszystkich, którzy chcieliby się dowiedzieć więcej o wyjątkowym zadaniu domowym, które obiegło świat, zachęcam do odwiedzenia strony projektu „I wish my teacher knew”.

Agnieszka, psycholog i dziennikarka. Kocham dzieci, piszę o ich myślach i uczuciach. Cieszę się życiem.

Psycholog Agnieszka Bojda: psychoterapia dzieci i dorosłych.
Adres gabinetu: ul. Malborska 3 lok. 1, Warszawa 03-286. Tel.: 795 056 700